"Starszy akademii jest oniemiały"

Ogromna radość, którą odczuwał, nie przyćmiła jego umysłu; szybko się uspokoił i zaczął rozważać konsekwencje, jakie Cykada Wiosny i Jesieni mogła dla niego przynieść:

„Zdolnością Cykady Wiosny i Jesieni jest odrodzenie. Lecz teraz znajduje się w swoim najsłabszym stanie, w chwili, gdy jej użyję, zginie. Mimo to wciąż jest Gu szóstej rangi, więc mogę w pełni wykorzystać jej aurę. Nie wyrządzi to żadnej szkody jej ciału."

„Hi hi hi." Skończywszy rozmyślać, zamknął swoje myśli i otworzył oczy. Robak Alkoholowy unosił się przed nim, drżąc pośrodku otaczającej go, przypominającej dym, zielono-miedzianej Pierwotnej Esencji.

Wcześniej, pragnąc ocalić swoje życie, desperacja skłoniła Robaka Alkoholowego, by postawić wszystko na jedną kartę. Lecz w końcu jego wola została z łatwością pokonana przez aurę Cykady Wiosny i Jesieni. Z tego powodu poniósł ciężki cios, jego obecna siła nie sięgała nawet 1 procenta pierwotnej woli, jaką posiadał.

„Cykado Wiosny i Jesieni." Za pomocą prostej myśli Fang Yuan uwolnił niewielki ślad aury Cykady Wiosny i Jesieni. Ta aura przycisnęła ciało Robaka Alkoholowego; Robak Alkoholowy natychmiast znieruchomiał, bez ruchu niczym martwe stworzenie. Jego rozproszona wola wyczuła aurę Cykady Wiosny i Jesieni; niczym mysz, która natknęła się na kota, zatrwożyła się. Skurczył się w kulkę, zbyt przerażony, by choćby drgnąć.

Fang Yuan zaśmiał się i wykorzystał tę okazję, by zmobilizować swoją Pierwotną Esencję. Na początku, gdy próbował użyć swojej zielono-miedzianej Pierwotnej Esencji, by go wyrafinować, wola Robaka Alkoholowego stawiała zaciekły opór, więc esencja mogła się rozszerzać jedynie mozolnie, kawałek po kawałku. Lecz teraz zielono-miedziana Pierwotna Esencja Fang Yuana wdarła się prosto do środka, płynąc energicznie, bez żadnego oporu. Nie było żadnej przeszkody.

Zielono-miedziana barwa na powierzchni Robaka Alkoholowego szybko się rozszerzała. W kilka mgnień oka niegdyś perłowobiały Robak Alkoholowy w całości zabarwił się na zielono.

Ogólna sytuacja została już przesądzona; ostatnie resztki woli Robaka Alkoholowego zostały w końcu z łatwością zmyte przez wolę Fang Yuana, rozpływając się w nicość.

Tym samym Robak Alkoholowy został w pełni wyrafinowany!

W porównaniu z początkiem, gdy Fang Yuan musiał znosić trudy porównywalne do przemierzania gór i przekraczania wąwozów, proces rafinacji był teraz tak prosty jak przełknięcie śliny.

Pewne tajemnicze, serdeczne uczucie połączyło Robaka Alkoholowego i Fang Yuana ze sobą. Wyrafinowany Robak Alkoholowy stał się niczym część samego Fang Yuana — jeśli Fang Yuan kazał mu się skulić, ten się kulił; jeśli kazał mu zwinąć się w kulkę, zwijał się w mały, okrągły pierożek. Uczucie to przypominało poruszanie własnym palcem.

Fang Yuan cofnął swoją Pierwotną Esencję, a Robak Alkoholowy powrócił do swego pucołowatego, białego stanu. Następnie, jednym susem, przemknął przez powietrze i zanurkował w środek Apertury Fang Yuana. Gdy znalazł się w środku, Robak Alkoholowy odleciał na pewną odległość wokół unoszącej się Cykady Wiosny i Jesieni i wniknął do zielono-miedzianego Pierwotnego Morza. Na powierzchni morza Robak Alkoholowy rozciągnął swoje ciało dowolnie; od czasu do czasu wykręcał swoją pucołowatą talię, wyglądając na odprężonego, jakby kąpał się pod gorącym prysznicem.

„Mając Cykadę Wiosny i Jesieni, będę musiał zmienić swoje plany." Fang Yuan oderwał myśli od Apertury i wyjął Gu Księżycowe. Powtórzył to, co robił wcześniej: uwolnił odrobinę aury Cykady Wiosny i Jesieni, przyciskając nią Gu Księżycowe.

Wyczuwając aurę Cykady Wiosny i Jesieni, wola Gu Księżycowego natychmiast się poddała, jej strach był tak wielki, że mogła jedynie skulić się niczym żółw w najdalszym zakątku własnego ciała.

Pierwotna Esencja Fang Yuana wlała się do środka. W mgnieniu oka Gu Księżycowe zabarwiło się na jadeitowo-zielono. W końcu, za pomocą prostej myśli, wola Gu Księżycowego została z łatwością zdławiona.

Skończywszy, cofnął swoją Pierwotną Esencję, a Gu Księżycowe powróciło do swej pierwotnej, półprzezroczystej, błękitnej kryształowej formy. Odłożył Gu Księżycowe; nie weszło ono do jego Apertury, lecz zamiast tego opadło wprost na jego czoło, tworząc bladobłękitny znak sierpa księżyca pośrodku brwi.

Cały proces rafinacji Gu Księżycowego, od początku do końca, nie zajął więcej niż pięć minut. Porównując początek jego trudnej rafinacji z obecną sytuacją, tempo było błyskawiczne i stanowiło ostry kontrast.

Nie tylko było to bardzo szybkie, ale również zużycie Pierwotnej Esencji było znikome.

W ciągu ostatnich kilku dni Fang Yuan zużył sześć sztuk Pierwotnych Kamieni tylko po to, by wyrafinować Robaka Alkoholowego. Lecz tej nocy, choć Fang Yuan widział dno Pierwotnego Morza w swojej Apertturze, nie zużył ani jednego kamienia.

„Ha ha, mając Cykadę Wiosny i Jesieni pod ręką, to tak łatwe, jakby wspomagał mnie sam bóg! Odtąd wystarczy, że użyję jej aury, by je przycisnąć, a każde Gu pierwszej rangi da się z łatwością wyrafinować. Choć posiadam zaledwie potencjał klasy C, nie muszę już pożyczać pomocy w postaci Pierwotnych Kamieni. Różnica między wcześniej a teraz jest jak przepaść między niebem a ziemią."

Nastrój Fang Yuana był radosny. Teraz jego sytuacja przypominała rozgarnięcie mgły i chmur, by ujrzeć błękitne niebo.

Choć Cykada Wiosny i Jesieni znajdowała się w swoim najsłabszym punkcie, wciąż była Gu szóstej rangi. Upadły tygrys wciąż pozostawia po sobie zagrożenie; przegniły statek wciąż ma trzy funty gwoździ(1). Polegając jedynie na jej aurze, kultywacja Fang Yuana od dziś otrzyma ogromny impuls napędowy.

W tym momencie księżyc za oknem jaśniał, a gwiazd było niewiele. Blask księżyca wpływał przez okno, oświetlając twarz Fang Yuana.

„Początkowo sądziłem, że nie zdołam zdobyć pierwszego miejsca, lecz droga skręciła w nieoczekiwaną stronę. Czas nie czeka na nikogo! Muszę teraz udać się do akademii i odebrać główną nagrodę!" Oczy Fang Yuana zabłysły.

Za pomocą myśli Cykada Wiosny i Jesieni zniknęła z widoku i rozpłynęła się ponownie, powracając do głębokiego snu. Następnie przywołał Robaka Alkoholowego i schował go w kącie swojego łóżka. Miało to zapobiec niepotrzebnej kontroli ze strony akademii.

Piętnaście minut później, w akademii klanu.

Starszy akademii dawno już poszedł spać, lecz w swoich snach dosłyszał niewyraźnie odgłos pukania do drzwi. Obudzony hałasem, otworzył oczy, dość niezadowolony. — Kto tam jest, w środku nocy?

Natychmiast odezwał się czyjś głos, tonem pełnym szacunku: — Melduję się, panie starszy! To uczeń z tegorocznego rocznika; zdołał już zakończyć rafinację Gu Księżycowego. Wcześniej poleciliście pan swoim podwładnym, by zaraportowali panu natychmiast, gdy tylko pojawi się pierwsze imię, bez względu na porę.

— Cóż... to prawda, że tak ustaliłem. — Starszy akademii zmarszczył brwi, po czym wstał z łóżka. Wkładając szaty, zapytał: — Który to uczeń zdobył pierwsze miejsce w tym roku? Czy to Gu Yue Fang Zheng?

Podwładny za drzwiami odpowiedział: — Wygląda na to, że tak. Gdy tylko usłyszałem tę wiadomość, pospieszyłem tu, by panu o tym powiedzieć. Zdaje się, że to ktoś z gałęzi rodziny Fang.

— Hehe, licząc czas, to zapewne on. — Starszy akademii roześmiał się lekko, mówiąc z pewnością siebie: — Kimże innym mógłby być, jeśli nie geniuszem o potencjale klasy A? Wszyscy ci uczniowie o potencjale klasy B nawet z pomocą Pierwotnych Kamieni wypadliby gorzej. W przeciwnym razie, po cóż klasa talentu kultywacyjnego miałaby być tak istotna?

Mówiąc to, otworzył drzwi i wyszedł. Za drzwiami jego podwładny skłonił się z szacunkiem, cofając się o dwa kroki. — Pan ma rację — powtórzył.

W sali paliło się razem około dziesięciu świec, rozjaśniając wnętrze. Mężczyzna, który przyjął Fang Yuana, zdążył już wyjaśnić wszelkie wątpliwości. W jasnym blasku płomieni świec jego twarz przybrała zdumiony wyraz. — Zaczekaj, co właśnie powiedziałeś? Nazywasz się Gu Yue Fang Yuan, nie Gu Yue Fang Zheng?

Fang Yuan skinął głową. W tym momencie starszy wszedł od wejścia. Fang Yuan i mężczyzna wstali i odwrócili się, by go powitać.

Gdy starszy akademii zobaczył Fang Yuana, jego twarz rozjaśniła się uśmiechem. Podszedł wielkimi krokami i stanął przed Fang Yuanem, klepiąc go przyjaźnie po ramieniu. — Dobrze się spisałeś, Gu Yue Fang Zhengu, nie zawiodłeś mnie. Rzeczywiście jesteś geniuszem o potencjale klasy A! Wszyscy ci twoi rówieśnicy o potencjale klasy B czy C nigdy ci nie dorównają, choćby nie wiem jak się starali. Ha ha ha.

Fang Yuan i Fang Zheng byli braćmi bliźniakami; ich wygląd zewnętrzny był łudząco podobny. Nawet starszy akademii się pomylił.

Fang Yuan nie okazywał ani wyniosłości, ani nadmiernej pokory. Cofnął się o mały krok, uwalniając ramię z dłoni starszego akademii. Wpatrywał się w starszego, trzymając ręce splecione za plecami. Następnie powiedział z lekkim uśmiechem: — Panie starszy, pomylił się pan. Jestem Gu Yue Fang Yuan, Gu Yue Fang Zheng jest moim młodszym bratem.

— Hę? — Starszy akademii lekko rozchylił usta, jego wyraz twarzy pełen był zaskoczenia. Spojrzał na Fang Yuana z powątpiewaniem, jego brwi zmarszczyły się. Po kilku oddechach w końcu przemówił: — Jesteś Gu Yue Fang Yuan?

— Zgadza się, panie — odpowiedział Fang Yuan.

— Wyrafinowałeś Gu Księżycowe? — Starszy akademii był niezmiernie zaskoczony. Jego oczy wpatrywały się uporczywie w znak sierpa księżyca na czole Fang Yuana. Jego spojrzenie błyszczało; zadawał to pytanie, choć odpowiedź była oczywista.

— Istotnie, tak właśnie jest — powiedział Fang Yuan.

— A więc jesteś pierwszy w swoim roczniku? — Starszy akademii zadawał głupie pytania, lecz nie do końca to była jego wina. W końcu ta sytuacja całkowicie wykraczała poza czyjekolwiek oczekiwania.

Trzeba wiedzieć, że kierował akademią od dziesięcioleci i posiadał ogromne doświadczenie. Widział już wcześniej uczniów o potencjale klasy C rywalizujących o pierwsze miejsce, lecz nigdy tak wcześnie. Nie wspominając już, że w tym roczniku byli rówieśnicy o potencjale klasy A i B.

— Jeśli nikt nie zdążył przede mną... — Fang Yuan udał, że zastanawia się głęboko, po czym potarł nos i dodał: — To wygląda na to, że tak.

Starszy akademii: „..."